Polacy nareszcie bez kompleksów! I powiedział mi to Bethel…
Przymiotnika “polski” używamy na co dzień w mniej lub bardziej przyjemnych kontekstach. “Polska marka” kojarzy się dobrze, ale już “to takie polskie, zachowuje się jak typowy Polak” nie jest komplementem. Nie jestem ultrapatriotką, w sumie mogłabym mieszkać za granicą (i kiedyś miałam taki plan!). Jednak staram się doceniać to, co Polskie, a obcokrajowcom opowiadam o rozbiorach i przetrwaniu naszego narodu – wtedy zawsze są pozytywnie zaskoczeni 😀 Jestem dumna, ale jednocześnie było mi przykro, że Polacy musieli wyjeżdżać, by zakładać topowe przedsiębiorstwa (np. Patek Philippe) – wtedy wyobrażałam sobie, co by się u nas działo, gdyby system był przychylny rozwojowi polskich rzeczy od lat… Wiadomo – wojna, ustrój ze wschodu etc. Ostatnio rozmawiałam z (wierzącym) Francuzem, który stwierdził, że dzięki owemu ustrojowi w naszym narodzie przetrwały tradycyjne wartości i tego trochę Polsce zazdrości, bo tego brakuje mu we Francji.

Jadąc na Festiwal Welcome to Paradise w Hautecombe (więcej możesz przeczytać tu) wstąpiłam na parę dni do Szwajcarii. Ku mojemu zdziwieniu, trafiłam na Święto Niepodległości. Postanowiłam uczestniczyć w obchodach, żeby poczuć jak lokalsi spędzają ten dzień. I jak fantastycznie się tam czułam – wszystko działo się w parku miejskim, było dużo grillowania, foodtrucki i dwie sceny z koncertami, które nie zagłuszały atmosfery. Świętowali w oparciu o relacje z innymi i spotkania, gdzie mogli odbyć spokojne rozmowy, napić się piwka i zjeść coś dobrego. Tymczasem w mieście w którym mieszkam, Dni Miasta to 3 dni hipergłośnych koncertów w centrum, zaraz obok bloków mieszkalnych – i mam wrażenie że to efekt zapatrzenia na amerykańskie podejście. Musi być na bogato. Bardzo się cieszę, że do mojego miasta przyjechali znani artyści, ale forma trochę mnie przerosła i zmęczyła. Od jakiegoś czasu tak mam, że męczą mnie tłumy i perspektywa przeciskania się wśród ludzi.

Ostatnio byłam na uwielbieniu zorganizowanym w ramach projektu Horyzont przez Biblijną Szkołę Ducha w Mysłowicach. Wystąpili artyści Bethel Music – David Funk i Kristene DiMarco razem z polskim zespołem TGD. Wspaniale było przeżyć ten czas w takim składzie! Myślę, że wieść o tych wielbieniach powinna iść dalej w świat. Organizatorzy naprawdę się postarali i zadbali, by wydarzenie było jakościowe. Mam nadzieję, że będę planowane kolejne edycje 😀 Pod koniec Kristene powiedziała, że chce zaśpiewać piosenkę, o której ma przekonanie, że jest proroctwem dla naszego kraju: tu posłuchaj
I w perspektywie tego, co uświadomiłam sobie w Szwajcarii ten fragment mnie totalnie dotknął:
We’ve been be liberated
From our bondage
We’re the sons and the daughters
Let us sing our freedom
Może ktoś powie, że mamy za słaby rynek, PR albo coś jeszcze innego jako kraj i nigdy nie będziemy na tym samym poziomie co USA. Ale szczerze – nie będę się tym ograniczać – w ogóle mnie to nie obchodzi 😀 Będę robić to co mogę, tam gdzie mogę, żeby POLSKIE znaczyło DOBRE, JAKOŚCIOWE.
Wiem, że przed naszym narodem dużo pracy – i to niezależnie od poglądów, ale wartości powinniśmy mieć wspólne – dążyć do tego, by być dumnym, ze swojego pochodzenia, a jeżeli nie dumnym, to chociaż czuć się z tym w porządku, nie mieć kompleksów, nie starać się “robić jak w Ameryce” tylko zrobić po polsku i cieszyć się z tego 🙂 Tego życzę sobie i Wam, drodzy Użytkownicy języka polskiego.
Serdeczności+

Dodaj komentarz