Trzeba zacząć od wyjścia na pustynię
Zauważyliście, że macie lepsze pomysły, kiedy dajecie sobie więcej luzu i kiedy nie myślicie intencjonalnie o danym temacie?
Kiedy każda myśl w Waszej głowie nie podąża za sztywno wyznaczonym schematem, nagle otwiera się w Was przestrzeń na nowe. I w taką pustkę wpadają słowa, myśli {i mam nadzieję, że nie} zaniedbania.
Skąd można wziąć czas na pustkę, nicnierobienie i milion sekund na brak zmartwień? Im jesteśmy starsi, tym bardziej jesteśmy rozchwytywani – praca, powiększająca się {lub nie} rodzina, nowi znajomi, nowe wyzwania, starzy znajomi, stare wyzwania. Skąd znaleźć czas na oddech?
Słyszeliście kiedyś, że „Bóg mówi w ciszy”?
Od kogo? Czy była to osoba duchowna, czy Wasz kumpel z duszpasterstwa/wspólnoty? A może czytaliście to na Instagramie? Od kogo chcielibyście to usłyszeć, żeby uwierzyć w tę sentencję? I czy wierzycie w to stwierdzenie? Że Bóg MÓWI?
A small river named Duden
Jednym z wielu miejsc, gdzie czujecie się jak na pustyni, odcięty od swojej codziennej głowy jest właśnie Opactwo Hautecombe. O festiwalu napiszę w kolejnym poście, ale dzisiaj chcę Wam zostawić refleksję i zasiać ziarno – czy nie potrzebujecie w swoim życiu pustyni? Może warto znaleźć czas dla siebie i Boga, dla Waszej relacji? Czy to na festiwalu, czy w Waszym pokoju, czytając Biblię lub nie, może potrzebujecie przestrzeni?
Post z cyklu: „ja Wam nie daje odpowiedzi, ja Wam zadaję pytania” uważam za zakończony.
Zapraszam do refleksji w komentarzach.
Ściskam!
Dodaj komentarz