Przeżyłam jezuicki kołczing
Rekolekcje Ignacjańskie pierwszy raz zrobiłam w lutym 2019 w Częstochowie (Fundament). I myślę, że był to jeden z kamieni milowych w moim życiu.
Wcześniej, przerażała mnie myśl, że mam odłożyć telefon i być w ciszy przez 5 dni. Nic nie mówić. Odciąć się od świata. To był kolejny raz w moim życiu, kiedy przeszłam od “nigdy tego nie zrobię, nie dam rady” do “jakie to wspaniałe, ja chcę jeszcze raz, umiem to zrobić”. Za każdym razem dziwi mnie to tak samo – robienie rzeczy, zanim człowiek się do nich przekona i zanim się dowie, że je umie i może, to najlepsza taktyka w moim życiu.
Później, w kwietniu 2022 zrobiłam I tydzień w Zakopanem. To było dla mnie niesamowite doświadczenie! Pierwszy tydzień jest trudny. Trwa dłużej niż fundament, trzeba włożyć w niego mnóstwo sił i uporu żeby zmierzyć się z samym sobą. Ale czas z Bogiem i ten spokój w głowie są wspaniałą nagrodą. Nagle doba jest taaaaaka dłuuuuga – przysięgam, czas płynie milion razy wolniej- wnioski z używania internetu nasuwają się same. Nie warto 😀 To 7 dni, to było mnóstwo pracy nad sobą i dowiedziałam się, że jeszcze więcej przede mną.
Moim zdaniem 3 składowe, które są mega kluczowe w tych rekolekcjach to medytacja, cisza i plan dnia. Mając do dyspozycji 24 godziny, zero rozpraszaczy – można się pogubić. Ale dzięki temu, że reko mają określony rytm dnia, trzymają w ryzach i dają czas na oddech. Słowem idealny balans pomiędzy stałymi punktami dnia – zawsze jest przestrzeń na spacer i czas na patrzenie w niebo, by pozachwycać się tak po prostu życiem. Ten rytm i ta systematyczność zasiała we mnie pragnienie codziennej medytacji – i tak już od 2019 roku, z większymi i mniejszymi przerwami medytuję z punktami ze strony https://e-dr.jezuici.pl/category/pomodl-sie-dzis/.
Jeśli nie próbowaliście rekolekcji w ciszy, to bardzo Wam je polecam- oddzielenie się od otaczającego nas szumu pozwala na przybliżenie się do Boga, a to jest już reklamą samą w sobie! Jeśli nie jest to Wasza duchowość – dajcie sobie czas, moja też nie była 😀 Ale nie czujcie presji – może nigdy nie będzie i to też jest OK.
Ściskam!
Dodaj komentarz