duszaZwyczaj czy relacja?

Zwyczaj czy relacja?

Zainspirowana medytacją z https://e-dr.jezuici.pl/zwyczaj-czy-relacja17806-2/ zaczęłam się zastanawiać jak ważna jest analiza, dlaczego robimy to, co robimy. Dlaczego sprawdzamy instagrama co 5 min? Bo jesteśmy przyzwyczajeni, bo czegoś nam brakuje. Czego? Jak możemy to uzupełnić, nie korzystając z SM? Tak samo można spojrzeć na naszą wiarę lub poszukiwaniach swojego miejsca na Ziemi.
 

Niedawno mieliśmy okres adwentowy. Przyznam szczerze, że nie jestem roratowa. Lubię wstawać rano. Super jest iść na Eucharystię jeszcze przed pracą. Jednak nie mam potrzeby, żeby w grudniu chodzić codziennie na roraty – staram się pójść raz na cały adwent 😀 I dla mnie to full. Doceniam, że jest to Msza w ciemności, przy świecach, w super klimacie, bo jest dużo tajemniczości i nie kusi aż tak rozglądać się w co są ubrani znajomi 😉 Dla mnie to duży plus rorat. Jednak czuję, że gdybym uczęszczała w nich codziennie, robiłabym to na pokaz. Ta część tradycji niestety ze mną nie rezonuje, ale może kiedyś zacznie 😉

Uwielbiam za to uczestniczenie w Eucharystii, poprzedzonej adoracją w losowy dzień tygodnia. Wtedy czuję, że robię to dla Niego. Oddaję Mu swój czas. Nigdy nie wiem na kogo trafię, więc mój mózg nie nastawia się na ekscytację ze spotkania z ludźmi. Jest to dla mnie bardzo kojące. Polecam Ci kiedyś spróbować 😀

Ciągle badam co jest dla mnie drogą do Pana, a co zwykłym przyzwyczajeniem. Jakie są moje prawdziwe intencje. Czy potrzebuję chwili ciszy, czy rzeczywiście chcę oddać swój czas Jemu na adoracji? Czasami wiem, że mam za dużo na głowie i chcę się tylko odbodźcować. Aczkolwiek nie uważam, że nie można odbodźcować się na adoracji 😀 Można! Uważam, że taka modlitwa, gdzie nic się nie mówi, tylko słucha przez 30 min, patrząc w Najświętszy Sakrament jest też piękną formą.  Niestety nie pamiętam kto, ale ktoś usłyszał na adoracji, kiedy dużo mówił mu, że chce odpowiedzi na swoje pytania: “zacznij słuchać, przestań mówić!”.

 

Zaskoczyło mnie, jaką wielką wagę przykładają niektórzy protestanci do postu (wniosek wyciągnięty z YT i zagranicznych kanałów). Sama byłam 2-3 razy na Poście Daniela. Pamiętam, że czułam się super, waga spadła, ale wróciła do normy. No właśnie – ja, osoba, która od liceum próbuje schudnąć, widzę wszędzie jakieś “sposoby” na chudnięcie. Dlatego dopóki nie schudnę, nie będę wchodzić w poważniejszą praktykę postu. Wiem, że celem postu, ma być w dużym uproszczeniu – zbliżenie się do Boga. Nie widzę postu jako: “ja nie będę jeść czekolady, a Bóg niech da mi męża” ani “przyda mi się schudnąć, więc dwie pieczenie na jednym ogniu”. Jeżeli tak robisz – to jest Twoje, samemu trzeba rozeznać co chcemy robić, a ja nie mam zamiaru tego oceniać – pisze tylko o tych rzeczach, które ze mną rezonują lub nie 😉

Uważam, że to dobra praktyka duchowa/rozwojowa – robienie audytu życia i zastanowienie się po co i dlaczego robimy to, co robimy. Czy robimy to dla lepszej relacji z Bogiem, człowiekiem czy może na pokaz (niestety mój przypadek). Sama zaczęłam z tym walczyć poprzez zmianę Kościoła – im mniej znajomych twarzy tym dla mnie lepiej 😉

Zapraszam Cię do tej refleksji. 

Odpoczynku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *