Znowu się pogubiłam…
Pogubiłam się w mojej codzienności. Wstaję na ostatnią chwilę, nie mam czasu na regularną medytację. Cotygodniowa adoracja też średnio wychodzi (udaje się co drugi tydzień- jasne, że to lepiej niż nic). Czas dla rodziny i przyjaciół? Lepiej nie pytajcie…
Już od kilku dni w głowie układam sobie jakieś wyzwanie, coś co mnie odczaruje z tej zapyziałości. Więc jeśli Ty też czujesz to co ja – że ZARASTASZ MCHEM ZAPYZIENIA I CIEPŁEJ KLUCHY, rozgość się, przejdźmy przez to razem!!!
Punkt pierwszy: Jakie są moje realia, co pożera mój czas najbardziej?
Średnia dzienna używania telefonu to 4 godziny 20 min. O zgrozo, to tam siedzi mój czas… Tylko sprawa jest taka, że w pracy czasami wchodzę żeby pobyć z dobrymi treściami – odstresować się. Już dawno zrobiłam mega selekcję kont i wyrzuciłam wszystkie stresujące mnie treści lub takie, które nie ciągną mnie po prostu w górę. I bardzo dobrze mi z tym 🙂 Choć i dobrymi rzeczami można się przebodźcować… Dlatego ustawiam blokadę na czas po pracy na IG. Czyli od 15:00 do 8:00. YT używam rozsądnie (jest to owoc wieloletniej pracy 😀 ) Zauważyłam spadek ilości kanałów, które naprawdę mnie interesują, więc tego nie muszę zmieniać.
Dojazdy.
Powoli uczę się pamiętać, żeby wszytsko załatwiać po drodze. Nie jeździć specjalnie na 20 minutowe spotkanie przez całe miasto (a zdarzało się!). Przekładam, układam, wyciskam dzień – jeśli mam wizytę w miejscu X na 16:00, to załatwiam już tego dnia wszystkie sprawunki na mieście. Genialne rozwiązanie, a takie proste!
Telefon w zasięgu ręki…
Do matury uczyłam się z telefonem w drugim kącie pokoju… Przyjaciółki narzekały, ale rozumiały 😀 czas do tego wrócić. Ale trzeba też znaleźć czas na odpisywanie ludziom… Balans, balans, balans!
Skoro już wiem skąd zabrać, to teraz czas dodać. Dodać to co wiem, że lubię, że mi służy, że jest takie moje. Wracam do:
Poranna medytacja ! 15 min z https://e-dr.jezuici.pl/category/pomodl-sie-dzis/
10 minut ćwiczeń (najlepsze rozwiązanie gdy brak pomysłu: https://www.youtube.com/@robruch5230 )
Zimne prysznice <3 Moje postanowienie z 2017 roku. Z przerwami krótszymi i dłuższymi trwa do dziś 😀 Tip dla Was – jeśli nie jesteś w stanie od początku myć się zimną wodą, zacznij od ciepłej i skończ na lodowatej – też poczujesz endorfiny, a nie będzie to dla Ciebie takie traumatyczne! W zimie morsowanko polecam z całą serdecznością i benefitami tego pomysłu.
Poranne strony – doświadczyłam dobrodziejstwa pisania porannych stron o wszystkim i o niczym na Festiwalu w Portimao, kiedy byłam na ścieżce Changemakers – sztuka i polityka. Wspaniałe i baaardzo niedoceniane! Bierzesz kartkę i przez 5-10-15 minut (ile chcesz) piszesz o wszystkim, co płynie w Twojej głowie. Spróbuj!
Przeczytanie swoich celów na ten rok – 30 sekund, które przypomni Ci w którą stronę chcesz płynąć 😉
Opcjonalnie w porannej rutynie: czas na działanie “perfekcyjne” czyli praca nad tym, co jest aktualnie dla mnie najważniejsze – nauka języka, wiedza do pracy etc.
Trening po pracy – zauważyłam, że często po pracy jestem tak zmęczona, że muszę zrobić poleżynek, który potrafi trwać 3 godziny… A kwiaty umierają z braku opieki. Kolejna obserwacja – bieganie dodaje mi powera, nawet gdy jestem zmęczona po pracy. Nie wiem jak to działa, ale na mnie działa. 30 minut biegania będzie w sam raz 😉 Kiedyś próbowałam biegać rano, ale czułam że mogę zemdleć, więc to raczej nie dla mnie 😀
10 minut porządkowania przestrzeni wieczorem 😉
Planowanie jutrzejszego dnia
Sortownik myśli z pogłębiarką <3
Na początek postaram się robić minimum 4 punkty dziennie, potem w każdym tygodniu będę zwiększać ilość aż dojdę do dnia 40, gdzie powinnam już mieć wszystko dopięte ^^.
Moja wersja Holy 40 od Ashley Hetherington, jeżeli macie ochotę na templatkę na ścianę taką jak tu, piszcie do mnie na IG, podeślę :))
Ja tak działam, mam to sprawdzone, jeśli Ci to też pomoże to zapraszam 😀 Jeśli masz inne sposoby na ODPYZIANIE chętnie usłyszę Twoją historię.
Serdeczności+
Dodaj komentarz