duszaAdwent – poradnik dla zdezorientowanych
jj

Adwent – poradnik dla zdezorientowanych

 

Był sobie trend na postanowienia noworoczne. Nie trwał kilkunastu wieków. Nie wiem nawet czy trwał całą dekadę. Był, istniał, balansował na przełomie grudnia i stycznia. Żywił się chęcią zmiany, zmęczeniem bylejakością, potrzebą nowości, pragnieniem podarowania sobie kolejnej szansy i porcji przekonania, że można się zmienić, można żyć inaczej. Obejmował kategorie książkowe, schudnięciowe, maratonowe, językowe, i inne powszechnie uważane za lepsze dokonania niż przeciętny oglądacz “Trudnych Spraw”. Wszystko wiło się do czasu pojawienia się dwóch nowych myśli. 

Pierwsza: rezygnacja. “Może warto przestać się oszukiwać w tym roku, skoro 3 lata z rzędu nie mogę schudnąć tych 10 kilogramów.” “Bezsensowne robienie postanowień na pokaz nie sprawi, że rzeczywiście wezmę się za konkretną robotę.” “Jak już 28 lat nie czytałem książek, to w tym roku nagle nie przeczytam 52.” “Nowy Rok to tylko zmiana daty, nie muszę nic robić.”  Druga: zaakceptuj się, nie katuj się na siłowni, zjedz czekoladę = nihilizm? Nie jestem dobra w filozofii. Mam wrażenie, że ostatnio częściej wybiera się swoją wygodę niż chęć zmiany czegoś w sobie. Akceptacja jest ważna, ale jeśli nałogowo palicie papierosy to oceńcie czy lepsze owoce przyniesie akceptacja tego stanu czy rzucenie palenia.

Gdzie szukać magii?

Nowy Rok to nie magiczna data – zgadzam się. Jednocześnie proponuję patrzeć na niego jak na okazję, wyzwanie – nie trend i przymus do robienia postanowień. Nowy Rok kalendarzowy dopiero za miesiąc, ale dzisiaj mamy też Kościelny Nowy Rok. Zapraszam do traktowania go jak ten kalendarzowy. Czemu mamy przeróżne kalendarze adwentowe z wyzwaniami, słodyczami i innymi wygibasami, a niekoniecznie kilka porządnych postanowień związanych z naszym życiem duchowym, które sięgają dalej w czasie niż Boże Narodzenie, dalej niż postanowienia Adwentowe? Oczywiście zawsze można mieć takie postanowienia, nie trzeba czekać na I Niedzielę Adwentu, ale skoro już ją mamy, to wykorzystujmy każdy impuls do działania – czy to poniedziałek czy Nowy Rok. 


Kilka sposobów na małych nierobów

 

Typowa adwentowa baza – 3-4 dniowe rekolekcje w Parafii/ Duszpasterstwie. Dla mnie bomba. Korzystam, choć uważam, że to za mało. Nie masz czasu na więcej? A ile minut dzisiaj spędziłeś na instagramie? 😉 Doba nie jest z gumy, ale jeżeli codziennie zamiast 5 minut więcej na Instagramie, możesz spędzić np na modlitwie i uwierz mi, będzie z tego więcej pożytku. Organizacja siebie w czasie to może być Wasze postanowienie – głównie polega na sztuce wyborów tego, co jest warte Waszego czasu i co przyniesie super owoce. Czasami lepiej po prostu uciąć sobie drzemkę niż spędzić kolejną godzinę w Internecie, który skutecznie wypierze Was z możliwości trzeźwego myślenia na resztę tygodnia.

Which roads are the fastest?

 

Naczytałam się trochę książek “samorozwojowych” i musiałam je często cedzić przez sito pychy (myśl 3 razy dziennie że schudniesz, to schudniesz), ale nie wszystko co tam napisali było do wyrzucenia. Dobrym przykładem są codziennie podsumowania i analiza dnia – co mi się udało i dlaczego, co poszło źle i co mogę zrobić, by jutro było lepsze? Czy coś to Wam przypomina? To Rachunek Sumienia. W tym momencie niech pierwszy rzuci kamień ten, kto robi go codziennie… i nie należy przy tym do zakonu 😀 Skoro przyglądanie się sobie i swoim czynom funkcjonuje w Kościele, to chyba nikt nie zarzuci, że Nauczanie Kościoła nie dba o samoświadomość, obserwację samego siebie. Dba, tylko kompletnie zapomnieliśmy, jak ważne jest przyglądanie się sobie, stanięcie w prawdzie przed samym sobą i próba analizowania swoich motywacji. Ktoś może zarzucić, że “Spowiedź została stworzona do kontrolowania ludności, by ludzie wyjawiali swoje sekrety” – kompletnie nie po to spowiedź została stworzona. Czy istnieli księża którzy ją wykorzystywali do niecnych zamiarów? – Wystarczy poczytać świadectwa ofiar przemocy psychicznej w Kościele. Tak – została wypaczona w niektórych przypadkach. Ale u jej początków nie stały złe intencje, wręcz przeciwnie. Rachunek Sumienia ma nas przygotować do Sakramentu Spowiedzi – zaktualizować system, byśmy wiedzieli kim jesteśmy, byśmy byli refleksyjni – i jaki niecny cel miałby mieć ktoś gdy mówi ludziom: zrób rachunek sumienia, zobacz co było dzisiaj u Ciebie dobrego, a co potrzebuje pracy i poprawy? Rachunek Sumienia jest tak ważny, a mam wrażenie, że zapomnieliśmy o nim i o jego wadze, o tym, że jest filarem dobrej Spowiedzi. Wykonujecie go codziennie czy szybko w kolejce do Sakramentu Spowiedzi? Tu zostawiam miejsce na Waszą autorefleksję i link do Sortownika myśli od Pogłębiarki, który pomaga w Rachunku Sumienia. Może to pomysł na Nowy Rok Kościelny dla Was? Sortownik Myśli Kurs [tydzień 1] miniZAPRAWA – Codzienne 3 min wdzięczności zmienia życie.

 

3 rzeczy których nie możesz zabrać na Roraty! zobacz jak

 

W temacie trendów – kto pamięta, kiedy “katoinfluenserzy” chodzili codziennie na Roraty? Ja pamiętam. Też tak chciałam. A potem okazało się, że tam gdzie bardzo lubię chodzić na Mszę nie ma Rorat codziennie. Jak to? Który Ksiądz wpadł na taki dziwny pomysł? No właśnie – czy muszą być codziennie? Nie wiem 😀 Ja jestem w takiej kondycji psycho-fizycznej, że będę z siebie dumna, gdy będę na Roracie raz w tygodniu. Z jednej strony warto cisnąć, z drugiej trzeba też umieć warzyć – trzeba próbować, badać, kombinować, szukać drogi jaka da nam dobre owoce. Czy Bóg chciałby żebym chodziła codziennie na Roraty, a w pracy była zupełnie nieprzytomna i przez to popełniła wiele błędów? Wracając do przykładu z paleniem – nie chcę mówić Wam jak macie żyć – uważam, że choćby 2 papierosy dziennie zamiast 5 to już jest sukces. Nie ważne w jakim tempie, czasem ważny jest chociaż centymetr w dobrą stronę.

jj

A small river named Duden

Długo nie wiedziałam co oznacza słowo “formacja” w Kościele. Szukałam wielu definicji, chciałam uchwycić jej istotę. Dzisiaj rozumiem to jako wzrastanie w wierze. Powiecie: ależ cliche – czytam książkę teologiczną raz w miesiącu. Zatem do wszystkich którzy nie czytacie takich książek – podsuwam pomysł na regularne czytanie książek, które będą Was formować, ubogacać, dawać nowe spojrzenie na relację z Bogiem. 1 na tydzień, 1 na miesiąc – nawet 1 na pół roku to będzie bingo. Od siebie polecam książki dra Johannes’a Hartla, Marcina Zielińskiego. Jeśli Wolicie YouTube i jeszcze nie znacie – polecam kanał Mikołaja klik



Lądując z moimi szerokimi przemyśleniami – bądźcie sobą. Nie poddawajcie się zbyt szybko. Nie chcecie robić postanowień – w porządku. Chcecie – również w porządku. Chrześcijanin ma dążyć do Świętości. Nie mówię w tym miejscu, że zrzucenie nadmiarowych kilogramów uczyni Was świętymi, ale dyscyplina w małych rzeczach, będzie przekładać się na te większe i ważniejsze moralnie. Życzę Wam dobrego, Szczęśliwego Nowego Roku Liturgicznego. Ubogacajcie się nawzajem. Jeśli Was coś zastanawia, niepokoi – reagujcie, nie bądźcie obojętni na ludzką krzywdę. Bądźcie dla siebie dobrzy.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *